środa, 15 sierpnia 2012
6
Taylor szybko zabrała mnie do pokoju i kazała mi się położyć. Tak też zrobiłam chociaż nie byłam pewna czy zasnę.
Następnego dnia, gdy się obudziłam nie pamiętałam nawet jak udało mi się zasnąć. Spojrzałam na zegarek. Była 6:30. Wstałam z łóżka żeby iść obudzić Taylor, bo za pół godziny musiałyśmy zejść na śniadanie. Miałam na sobie nadal sukienkę z wczoraj. Pewnie Taylor nie zdążyła mi jej zdjąć przed moim zaśnięciem. Podeszłam do niej i potrząsnęłam jej ramieniem.
-Sam. Cześć. Wstałaś już.? Która godzina.?
-6:30. Zbieraj się za pół godziny musimy iść na śniadanie. - powiedziałam, a ona spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem. Pewnie myślała, że po wczorajszym wieczorze nie będę chciała ruszyć się z łóżka. Podeszłam do szafy, wzięłam ciuchy i skierowałam się do łazienki. Wyglądałam okropnie aż dziwne, że lustro nie pękło. Rozmazany makijaż i szopa zamiast włosów. Weszłam szybko pod prysznic umyłam włosy, zmyłam makijaż i wyszłam. Umyłam żeby,ubrałam się i wyszłam z łazienki. Taylor była już prawie gotowa. Zdziwiło mnie to.
-No co tak długo.?-spytała.- Przez ciebie nie zdążę wziąć prysznica.! - krzyknęła wchodząc do łazienki i łapiąc za szczoteczkę do zębów i pastę.
-Przepraszam. Straciłam poczucie czasu.
-Oj tam dobra. Nic się nie stało. Wybaczę ci, bo wczorajszy wieczór był dla ciebie straszny. - powiedziała i uśmiechnęła się do mnie, a ja do niej.
-Jak myślisz po co wrócił.? - spytałam ją pakując rzeczy szkolne do torby.
-Nie mam pojęcia.- odpowiedziała i westchnęła.- Dobra chodźmy.
Założyłyśmy na ramię torby i wyszłyśmy z pokoju.
Wchodząc na stołówkę trochę się bałam. Bałam się, że spotkam tam Jacka. Rozglądałam się, ale nigdzie go nie było. Trochę mnie to uspokoiło. Wzięłam tacę i za Taylor poszłam do stolika pod oknem. Na śniadanie podali naleśniki i sok pomarańczowy. Wyglądało smakowicie. Gdy siadłyśmy Taylor od razu zaczęła pożerać swojego naleśnika,a ja zaczęłam się znowu rozglądać.Mój wzrok przyciągnął stolik przed nami. Siedziała tam Cassidy z jakimś chłopakiem. Zaraz przecież ten chłopak to Jack.! Jakim cudem nie zauważyłam go wcześniej.?! Szybko odwróciłam wzrok i spojrzałam na Taylor.
-Taylor zobacz kto tam siedzi.- powiedziałam i szturchnęłam ją w ramię.
-Gdzie.?- spytała, ale nie musiałam odpowiadać,bo spojrzała dokładnie tam gdzie chciałam żeby to zrobiła. - O kurcze- otworzyła usta z szoku.- Sam przepraszam gdybym wiedziała, że on tam siedzi nie siadłabym tu. Przepraszam. Chcesz się przesiąść.?
-Nie, jest okej. Nie twoja wina, nie wiedziałaś. Po prostu jedzmy to szybko i chodźmy.
Taylor pokiwała głową i spojrzała na mnie nie pewnie, ale nic nie powiedziała. Czułam się dziwnie wiedząc,że Jack tam siedzi, ale starałam się tym nie przejmować. Choć było trudno, bo mój wzrok mimowolnie tam padał. Nie do wiary w ogóle się nie zmienił. Patrzyłam na niego jak się śmieję z tego co mówi Cassidy i poczułam, że moja nienawiść do niego wzrasta. Nagle Jacka i Cassidy zasłonili mi Cameron i Niall. Całe szczęście przynajmniej zasłonią mi tego palanta.
-Cześć wam.- przywitali się chłopcy jakoś dziwnie poważni. To do nich nie podobne.
-Cześć -odpowiedziałam. - Co tam.?
-Możemy się przysiąść.? - spytał Niall
-Jasne nie ma sprawy. - zgodziła się Taylor. - Co wy jacyś dziś poważni jesteście.?
Nastąpiła chwila ciszy po czym Cameron się odezwał:
-Chcielibyśmy się dowiedzieć co się wczoraj tak właściwie stało.
-Słuchajcie chłopaki- zaczęła Taylor zanim zdążyłam coś powiedzieć.- nie obraźcie się, ale nie znamy się zbyt dobrze i w ogóle, więc pozwolicie, że wam nie powiemy.?
-Nie Tay. - spojrzała na mnie. - Powiem im. W końcu mają prawo wiedzieć, byli przy tym jak spanikowałam i zachowywałam się dziwnie.- Taylor spuściła głowę i rzuciła pod nosem: - No dobra jak chcesz.
-No więc.? - spytał zniecierpliwiony Niall.
-Widzicie tego gościa tam.?- pokazałam ruchem głowy.
-Tak to ten przez, którego ześwirowałaś- odpowiedział Cameron.
-To jest Jack. Mój hmmm były chłopak- wykrztusiłam z siebie z trudem, bo nadal nie pojęłam jak moglam się zakochać w takim durniu.- Myślałam, że go już nigdy w życiu nie zobaczę, ale jednak się myliłam. Nie wiem po co się tu przepisał, jaki miał w tym interes, ale wiem, że on nigdy nie robi niczego bez powodu. Nie wiem też jak mnie tu znalazł. Nikomu nie mówiłam gdzie się przenoszę, a nikt nawet rodzice, zwłaszcza rodzice nie powiedzieli mu tego.
- Dobra to już coś wyjaśnia, ale nie wyjaśnia dlaczego tak wczoraj się zachowywałaś.- powiedział Cameron patrząc na mnie.
Taylor chciała coś powiedzieć, ale jej na to nie pozwoliłam. Przerwałam jej w zaczęłam mówić dalej.:
-Zachowywałam się tak, bo się go boję no i zarazem nienawidzę. Boje się go, bo .....- wypowiedzenie tego przychodziło mi z trudem.- boję się go, bo o mało mnie nie zabił.- szybko dokończyłam po czym automatycznie spuściłam głowę. Długo nikt się nie odzywał, więc podniosłam głowę. Mieli zszokowane miny.
- Ale jak to o mało cię nie zabił.? - ciszę przerwał Niall. Camerom słysząc to pytanie lekko go szturchnął w ramię dając do zrozumienia, że nie powinien o to pytać, ale wiedziałam, że jest tak samo ciekawy jak Niall. Taylor cały czas siedziała patrząc w talerz, mimo że naleśnika na nim już dawno nie było.
- Wracaliśmy kiedyś z imprezy- zaczęłam- on, ja i jacyś jego kumple. Byli pijani. Zaczęli gadać coś o jakichś zakładach i jeden z jego kumpli założył się z nim, że nie odważy się mnie zrzucić z mostu, bo akurat szliśmy przez most, ale Jack upierał się, że to zrobi. Prosiłam go żeby tego nie robił. Pamiętam do tej pory jak trzymał mnie nad przepaścią, a pode mną jeździło pełno samochodów. Krzyczałam żeby tego nie robił, moje serce waliło jak oszalałe, a łzy spływały mi ciurkiem. Byłam przerażona. Prawie mnie zrzucił, gdy jakiś facet pojawił się na moście i kazał mu mnie odstawić z powrotem na ziemię, bo zadzwoni na policję. Jack szybko mnie stamtąd wyciągnął i postawił na ziemi. Bał się policji. Siedziałam skulona przy moście ze łzami w oczach i patrzyłam jak on i jego kumple uciekają śmiejąc się. Całe szczęście, że ten facet tam był. Uratował mnie. Pytał czy u mnie wszystko w porządku, czy nie zrobił mi krzywdy po czym odwiózł mnie do domu. Opowiedziałam wszystko mamie, a ona od razu zadzwoniła na policję i sprawa trafiła do sądu. Wylądował w poprawczaku. To znaczy pewnie na nie długo,bo inaczej nie byłoby go tutaj. Jego rodzice pewnie zapłacili komu trzeba żeby go stamtąd wyciągnąć.
-Kurcze. Nieźle. Nawet nie podejrzewałem, że może chodzić o coś takiego.- odezwał się Cameron.
-Nawet bym się tego nie spodziewała. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niego smutno.
-Ale z niego dupek. - powiedział Niall, potrząsając głową.
-Przytulić cię.? - spytał Cameron.
Uśmiechnęłam się szerzej - Chciałbyś- odpowiedziałam chociaż bardzo chciałam żeby ktoś mnie w tej chwili przytulił.
-Kurcze no, a już myślałam, że mi się uda.- powiedział i uderzył pięścią o stół co nas chociaż troszkę wprawiło w lepszy humor.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz