Po twarzach można było rozpoznać 1 klasy, kryło się na nich przerażenie, niepewność i strach. Ja czułam się podobnie, mimo że nie byłam pierwszoklasistką byłam trzecioklasistką więc czemu tak się czułam.? Powodem było to, że była to nowa szkoła, do której rodzice postanowili mnie zapisać. Była to szkoła prywatna ( w której na dodatek miałam zamieszkać, bo była to szoła z internatem) wcześniej chodzilam do publicznej ale moim rodzicom coś odbiło i postanowili mnie przenieść. Nie bedę kryła, że jestem bogata, a raczej moi rodzice. Mama jest sędzią, a tata jest dyrektorem stacji telewizyjnej dla dzieci i młodzieży i dlatego stać ich na tą szkołę. Ja jestem tylko ich zwykłą córką, zwykłą Samanthą, którą wychowała opiekunka, bo rodziców nie obchodziła. Stałam na placu, gdzie znajdowało się sporo uczniów, a obok mnie moja najlepsza przyjaciółka Taylor, która będzie chodziła ze mną do tej szkoły. Nie wiem jak udało jej się do tego przekonać rodziców ale cieszę się, że jej się do udało, bo nie wiem co bym bez niej zrobiła w nowej szkole, gdzie nie znam nikogo oprócz niej.
-Sam. - powiedziała stukając mnie w ramię.
-Tak.?
-Jak myślisz będziemy mieć razem pokój.?
-Nie wiem ale bardzo bym chciała żeby tak było. - uśmiechnęłam się do przyjaciółki. Ona odzwajemiła uśmiech.
-Jeśli tak nie będzie to tak popędzę twoją współlokatorkę, że pożałuję, że się urodziła i z tb zamieszkam choćby nie wiem co.! -krzyknęła moja przyjaciółka.
-Taylor.! -upomniałam przyjaciółkę - Chcesz pokazać swoją złą stronę już pierwszego dnia szkoły.? Poczekaj przynajmniej trochę. - zaczęłam się śmiać, a ona ze mną. Taylor nie była wybuchowa ani niebezpieczna ale jeśli chodziło o jej przyjaciół mogłaby wydrapać człowiekowi oczy. Stałyśmy tak rozmawiając o różnych rzeczach i śmiejąc się co chwile gdy nagle przed nami stanęli dwoje chłopaków. Zaczęłam się przyglądać chłopakowi, który stał przedemną. Miał na sb spodnie rurki i koszulę w kolorze niebieskim. Włosy miał koloru blond, a twarz miał cudowną.! Niebieskie oczy, lekko zaróżowione policzki i różowe usta wygięte w uśmiech no po prostu cudo.! Był bardzo przystojny trzeba mu to przynać.
-Cześć. - powiedział z uśmiechem drugi chłopak gdy przyglądałam się chłopakowi stojącemu przede mną.
-Cześć -odpowiedziałyśmy z Taylor równocześnie i również się uśmiechnęłyśmy.
-Jestem Cameron. -przywitał się chłopak stojący przede mną. ,- A ja jestem Niall - powiedział drugi.
-Ja jestem Taylor, a to Samantha - odezwała się Taylor.
-Jesteśćie tu nowe prawda..? -spytał Cameron
-Tak. -odpowiedziałam.
-Wiedziałem zapamiętałbym takie ładne twarzyczki. rzekł z uśmiechem
Poczułam się dziwnie. Spojrzałam na Taylor. Była równie oszołomiona jak ja. Obie nie miałyśmy pojęcia co odpowiedzieć nikt ot tak nie mówił, że mają ładne twarzyczki jak to ujął Cameron. Niall zaczął się smiać.
-Cameron przestraszyłeś je.! Zobacz jakie mają miny.
-Oj przepraszam nie chciałem. Jeśli was uraziłem to przepraszam- zaśmiał się.
-Nie wszystko w porządku. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do nich.
-Do której klasy chodzicie.? - spytał Niall
-Do trzeciej, a wy.? - odpowiedziała na pytanie Taylor.
-Też. - rzekłCameron.- Jak to się stało, że nigdy wcześniej was tu nie wiedzieliśmy skoro chodzicie do trzeciej klasy.?
-Rodzice nas tu przenieśli - odpowiedziałam.
-No to wszystko wyjaśnia.
Nagle ktoś zaczął ich wołać, odwrócili się i krzyknęli, że zaraz przyjdą.
-No cóż musimy lecieć ale zobaczymy się jeszcze. - powiedział Niall i pobiegli do kolegów.
Spojrzalam na Taylor, a ona na mnie i zaczęłyśmy się śmiać.
- Co wam tak wesoło.? -spytała moja mam z wielkim uśmiechem podchodzać do nas.
-Cieszymy się z nowej szkoły- odpowiedziałam mojej rodzicielce.
-No to dobrze- podszedl do nas mój tata - wydaję mi sie, że powinniśćie już iść, bo reszta uczniów już wbiega do szkoły. - wskazał palcem na wielkie drzwi szkoły.
-Już idziemy. - wziełyśmy wielki walizki stojące obok nas, pożegnałyśmy się z rodzicami i pobiegłyśmy do szkoły. Gdy weszłyśmy do budynku, na wielkim holu stało wielu uczniów z walizkami. Zaprowadzili nas do wielkiej sali i kazali nam siąść na krzesłach, które były tam rozłożone.. Na podium wyszła dyrektorką szkoły i zaczęła mówić:
-Witam was.! Zaczyna się nowy rok szkolny mam nadzieję, że nowym uczniom się tu spodoba -spojrzała na pierwsze klasy, ktore siedziały na przodzie. - Nie bedę zbyt dużo mówiła, bo wiem, że jesteście zmęczeni podróżą więc od razu przejdzę do rzeczy. Jak wiecie nasza szkoła jest podzielona na szkydło północne, południowe,wschodnie i zachodnie. Znajdują się tam dormitoria jak i salę lekcyjne. Do każdego skrzydła przydzielony jest opiekun więc jeśli będziecie kiedykolwiek mieli jakieś klopoty czy zmartwienie spokojnie możecie się do niech zwrócić. -uśmiechnęła się.- Teraz przeczytam wam listę uczniów przydzielonych do poszczególnych skrzydeł i ich opiekuna. - wzięła do ręki listę i zaczęła czytać skrzydło północne.
Siedziałam trochę znudzona, bo trwało to bardzo długo. Gdy pani. Colins skończyła czytać skrzydło północne zaczęła czytać skrzydło południowe. Znów zaczęłam się nudzić prawie zasypiałam gdy usłyszłam głos dyrektorki:
-W szkrzydle półudniowym opiekunem jest John Smith, nauczyciel historii. W szkydle południowym będzie mieszkać Samantha Wilde. - powiedzieła, uśmiechnęła się i zaczęła się rozglądać za poszukiwaniem Samanthy Wilde czyli mnie. Wstałam z krzesła i powoli powlokłam się do pana. Smitha by stanać obok niego. Stałam tak już dobre 5 min. uczniów przybywało coraz więcej, a ja jeszcze nie usłyszałam imienia mojej najlepszej przyjaciółki i nagle usłyszałam :
-Taylor Forrester.
Podniosłam szybko głowę. Prawie zaczęłam piszczeć. Jesteśm obie w połudiowym skrzydle.! Zobaczyłam jak moja przyjaciółka szeroko się uśmiecha i zmierza w moim kierunku. Obie byłyśmy uradowane, że będziemy razem w jednym skrzydle.!
Wiem, że beznadziejne ale nie chciało mi się niczego zmieniać, bo muszę się uczyć -,-