poniedziałek, 14 stycznia 2013

Imagin z Georgem.


Umówiłaś się z Georgem na łyżwy. Czekałaś na niego przed domem. Po chwili podjechał samochodem. Wyszedł z niego, więc ruszyłaś w jego kierunku.
-Cześć [T.I] !–przywitał się z tobą.
-Cześć George.! –ucieszyłaś się na jego widok.
-Wolisz jechać czy się przejść na lodowisko.?
-Wolałabym się przejść –odpowiedziałaś.
-Okej no więc chodźmy.-powiedział i uśmiechnął się.  Lodowisko nie było daleko, więc szybko tam doszliście. Oczywiście nie obyło się bez małej bitwy na śnieżki. Gdy doszliście na lodowisko byliście cali we śniegu i roześmiani. Ludzie na was dziwnie patrzyli, ale wy jak dyby nigdy nic podeszliście do kasy i wypożyczyliście łyżwy. Na lodowisku nie było dużo ludzi. Może ze względu na wczesną porę.  Świetnie się bawiliście udając, że jesteście zawodowymi  łyżwiarzami figurowymi. Wymyślaliście jakieś skomplikowane figury, które na pewno nie istnieją.  Lodowisko zaczynało się zapełniać. Było kilku początkujących łyżwiarzy i dla zabawy naśladowaliście ich. Niektórzy to zauważali i patrzyli na was karcącym wzrokiem, ale wy udawaliście, że nie wiecie o co chodzi. W końcu wam się to znudziło.
-To co teraz.? Może pojeździmy jak ludzie.? –powiedziałaś uśmiechając się. George na ciebie spojrzał jakby to był niedorzeczny pomysł. Roześmiałaś się, a on razem z tobą. Nagle ktoś obok ciebie przejechał zahaczając o twoje ramie. Jechał tak szybko, że pod wpływem tej siły przewróciłaś się na George’a.  Leżałaś na nim przez chwilę patrząc na niego, a on na ciebie. Wasze twarze były niebezpiecznie blisko. Twoje serce zaczęło mocniej bić. Czułaś do niego coś więcej od jakiegoś czasu, ale bałaś mu się o tym powiedzieć.  Nagle poczułaś jego usta na swoich. To było cudowne uczucie. Gdy się od siebie oderwaliście George miał na twarzy ten swój śliczny chłopięcy uśmiech i iskierki w oczach. Nie odzywaliście się przez chwilę po czym nagle:
-Pobawmy się w berka.! – krzyknęłaś i tyknęłaś go dając do zrozumienia, że on jest berkiem po czym szybko wstałaś i pognałaś z uśmiechem przed siebie. Zbiło to George’a trochę z tropu, ale pognał za tobą.  Gdy cię złapał spytał.
-Dlaczego nagle zachciało ci się grać w berka.?
-No bo…- zaczęłaś niepewnie – bałam się, że powiem ci coś co ci się nie spodoba.
-Coś co mi się nie spodoba.? Jak to.? Co chciałaś mi powiedzieć.? –zapytał zaciekawiony.
-Że…  cię kocham- powiedziałaś szeptem i opuściłaś głowę, ale on cię dobrze usłyszał i roześmiał się.
-Dlaczego myślałaś, że mi się to nie spodoba.? – wziął twoją twarz w dłonie i podniósł po czym cię pocałował. – Ja też cię kocham i to od dawna.  – wyznał patrząc ci prosto w twarz. Nie mogłaś się powstrzymać od uśmiechu.  On zresztą też. Serce waliło ci jak młotem.  Czułaś się cała w skowronkach.
Staliście tak jeszcze przez chwile po czym wróciliście do jazdy. 

****
ten George to George z Union J :)

niedziela, 9 września 2012

7.


Po śniadaniu wszyscy wyszli ze stołówki i rozeszli się do klas. Moją pierwszą lekcją była historia akurat z Taylor. Zajęłyśmy miejsca na końcu klasy i czekałyśmy na nauczyciela. Gdy wszedł od razu przeszedł do tematu. Po paru minutach Taylor podsunęła mi pod rękę karteczkę. Rozwinęłam ją i przeczytałam to co było na niej napisane ' Dlaczego im to powiedziałaś.? Myślałam, że to miała być tajemnica.' Odwróciłam kartkę i odpisałam jej 'Wiem, ale byli przy tym moim ataku szoku. Mieli prawo wiedzieć. Ja na ich miejscu też starałabym się dowiedzieć co się stało.' Oderwała z zeszytu kolejny kawałek kartki naskrobała na nim coś i podała mi ją. ' W sumie to masz rację. A tak z innej beczki, dlaczego nie chciałaś żeby Cameron cię przytulił.? :D ' Spojrzałam na nią z rozbawieniem w oczach po czym odpisałam ' Niech się chłopak jeszcze trochę postara' podałam jej karteczkę i puściłam jej oczko, gdy na mnie spojrzała po czym zajęłam się lekcją, która była dosyć nudna. Kolejną lekcję jaką miałam była matematyka. Znienawidzony przeze mnie przedmiot, a najgorsze było to, że musiałam ją przetrwać bez Taylor, bo ona miała wtedy francuski. Szczęściara. Weszłam do klasy i zajęłam miejsce w ostatniej ławce pod oknem. Patrzyłam akurat przez okno, gdy ktoś usiadł obok mnie i mnie szturchnął. Odwróciłam głowę i zobaczyłam, że to Cameron. Szczerzył się do mnie.
-Cześć. Co tam takiego jest za tym oknem, że patrzysz z taką fascynacją.? - zapytał
-Z jaką fascynacją.? Normalnie sobie przez okno patrzę.- odpowiedziałam i zamarłam, bo właśnie do klasy wszedł Jack i Cassidy. Ocknęłam się dopiero wtedy kiedy Cameron pomachał mi ręką przed oczami.
-Wszystko w porządku.? - zapytał
-Tak, w porządku. -odpowiedziałam mu i zauważyłam jak Jack na mnie patrzy i się do mnie uśmiecha. Siedział akurat ławkę obok mnie. Cudownie.

_____________________________________________________
Napisałam takie coś krótkie, bo jakoś nie mam weny.  :)

środa, 15 sierpnia 2012

6


Taylor szybko zabrała mnie do pokoju i kazała mi się położyć. Tak też zrobiłam chociaż nie byłam pewna czy zasnę.
Następnego dnia, gdy się obudziłam nie pamiętałam nawet jak udało mi się zasnąć. Spojrzałam na zegarek. Była 6:30. Wstałam z łóżka żeby iść obudzić Taylor, bo za pół godziny musiałyśmy zejść na śniadanie. Miałam na sobie nadal sukienkę z wczoraj. Pewnie Taylor nie zdążyła mi jej zdjąć przed moim zaśnięciem. Podeszłam do niej i potrząsnęłam jej ramieniem.
-Sam. Cześć. Wstałaś już.? Która godzina.?
-6:30. Zbieraj się za pół godziny musimy iść na śniadanie. - powiedziałam, a ona spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem. Pewnie myślała, że po wczorajszym wieczorze nie będę chciała ruszyć się z łóżka. Podeszłam do szafy, wzięłam ciuchy i skierowałam się do łazienki. Wyglądałam okropnie aż dziwne, że lustro nie pękło. Rozmazany makijaż i szopa zamiast włosów. Weszłam szybko pod prysznic umyłam włosy, zmyłam makijaż i wyszłam. Umyłam żeby,ubrałam się i wyszłam z łazienki. Taylor była już prawie gotowa. Zdziwiło mnie to.
-No co tak długo.?-spytała.- Przez ciebie nie zdążę wziąć prysznica.! - krzyknęła wchodząc do łazienki i łapiąc za szczoteczkę do zębów i pastę.
-Przepraszam. Straciłam poczucie czasu.
-Oj tam dobra. Nic się nie stało. Wybaczę ci, bo wczorajszy wieczór był dla ciebie straszny. - powiedziała i uśmiechnęła się do mnie, a ja do niej.
-Jak myślisz po co wrócił.? - spytałam ją pakując rzeczy szkolne do torby.
-Nie mam pojęcia.- odpowiedziała i westchnęła.- Dobra chodźmy.
Założyłyśmy na ramię torby i wyszłyśmy z pokoju.
Wchodząc na stołówkę trochę się bałam. Bałam się, że spotkam tam Jacka. Rozglądałam się, ale nigdzie go nie było. Trochę mnie to uspokoiło. Wzięłam tacę i za Taylor poszłam do stolika pod oknem. Na śniadanie podali naleśniki i sok pomarańczowy. Wyglądało smakowicie. Gdy siadłyśmy Taylor od razu zaczęła pożerać swojego naleśnika,a ja zaczęłam się znowu rozglądać.Mój wzrok przyciągnął stolik przed nami. Siedziała tam Cassidy z jakimś chłopakiem. Zaraz przecież ten chłopak to Jack.! Jakim cudem nie zauważyłam go wcześniej.?! Szybko odwróciłam wzrok i spojrzałam na Taylor.
-Taylor zobacz kto tam siedzi.- powiedziałam i szturchnęłam ją w ramię.
-Gdzie.?- spytała, ale nie musiałam odpowiadać,bo spojrzała dokładnie tam gdzie chciałam żeby to zrobiła. - O kurcze- otworzyła usta z szoku.- Sam przepraszam gdybym wiedziała, że on tam siedzi nie siadłabym tu. Przepraszam. Chcesz się przesiąść.?
-Nie, jest okej. Nie twoja wina, nie wiedziałaś. Po prostu jedzmy to szybko i chodźmy.
Taylor pokiwała głową i spojrzała na mnie nie pewnie, ale nic nie powiedziała. Czułam się dziwnie wiedząc,że Jack tam siedzi, ale starałam się tym nie przejmować. Choć było trudno, bo mój wzrok mimowolnie tam padał. Nie do wiary w ogóle się nie zmienił. Patrzyłam na niego jak się śmieję z tego co mówi Cassidy i poczułam, że moja nienawiść do niego wzrasta. Nagle Jacka i Cassidy zasłonili mi Cameron i Niall. Całe szczęście przynajmniej zasłonią mi tego palanta.
-Cześć wam.- przywitali się chłopcy jakoś dziwnie poważni. To do nich nie podobne.
-Cześć -odpowiedziałam. - Co tam.?
-Możemy się przysiąść.? - spytał Niall
-Jasne nie ma sprawy. - zgodziła się Taylor. - Co wy jacyś dziś poważni jesteście.?
Nastąpiła chwila ciszy po czym Cameron się odezwał:
-Chcielibyśmy się dowiedzieć co się wczoraj tak właściwie stało.
-Słuchajcie chłopaki- zaczęła Taylor zanim zdążyłam coś powiedzieć.- nie obraźcie się, ale nie znamy się zbyt dobrze i w ogóle, więc pozwolicie, że wam nie powiemy.?
-Nie Tay. - spojrzała na mnie. - Powiem im. W końcu mają prawo wiedzieć, byli przy tym jak spanikowałam i zachowywałam się dziwnie.- Taylor spuściła głowę i rzuciła pod nosem: - No dobra jak chcesz.
-No więc.? - spytał zniecierpliwiony Niall.
-Widzicie tego gościa tam.?- pokazałam ruchem głowy.
-Tak to ten przez, którego ześwirowałaś- odpowiedział Cameron.
-To jest Jack. Mój hmmm były chłopak- wykrztusiłam z siebie z trudem, bo nadal nie pojęłam jak moglam się zakochać w takim durniu.- Myślałam, że go już nigdy w życiu nie zobaczę, ale jednak się myliłam. Nie wiem po co się tu przepisał, jaki miał w tym interes, ale wiem, że on nigdy nie robi niczego bez powodu. Nie wiem też jak mnie tu znalazł. Nikomu nie mówiłam gdzie się przenoszę, a nikt nawet rodzice, zwłaszcza rodzice nie powiedzieli mu tego.
- Dobra to już coś wyjaśnia, ale nie wyjaśnia dlaczego tak wczoraj się zachowywałaś.- powiedział Cameron patrząc na mnie.
Taylor chciała coś powiedzieć, ale jej na to nie pozwoliłam. Przerwałam jej w zaczęłam mówić dalej.:
-Zachowywałam się tak, bo się go boję no i zarazem nienawidzę. Boje się go, bo .....- wypowiedzenie tego przychodziło mi z trudem.- boję się go, bo o mało mnie nie zabił.- szybko dokończyłam po czym automatycznie spuściłam głowę. Długo nikt się nie odzywał, więc podniosłam głowę. Mieli zszokowane miny.
- Ale jak to o mało cię nie zabił.? - ciszę przerwał Niall. Camerom słysząc to pytanie lekko go szturchnął w ramię dając do zrozumienia, że nie powinien o to pytać, ale wiedziałam, że jest tak samo ciekawy jak Niall. Taylor cały czas siedziała patrząc w talerz, mimo że naleśnika na nim już dawno nie było.
- Wracaliśmy kiedyś z imprezy- zaczęłam- on, ja i jacyś jego kumple. Byli pijani. Zaczęli gadać coś o jakichś zakładach i jeden z jego kumpli założył się z nim, że nie odważy się mnie zrzucić z mostu, bo akurat szliśmy przez most, ale Jack upierał się, że to zrobi. Prosiłam go żeby tego nie robił. Pamiętam do tej pory jak trzymał mnie nad przepaścią, a pode mną jeździło pełno samochodów. Krzyczałam żeby tego nie robił, moje serce waliło jak oszalałe, a łzy spływały mi ciurkiem. Byłam przerażona. Prawie mnie zrzucił, gdy jakiś facet pojawił się na moście i kazał mu mnie odstawić z powrotem na ziemię, bo zadzwoni na policję. Jack szybko mnie stamtąd wyciągnął i postawił na ziemi. Bał się policji. Siedziałam skulona przy moście ze łzami w oczach i patrzyłam jak on i jego kumple uciekają śmiejąc się. Całe szczęście, że ten facet tam był. Uratował mnie. Pytał czy u mnie wszystko w porządku, czy nie zrobił mi krzywdy po czym odwiózł mnie do domu. Opowiedziałam wszystko mamie, a ona od razu zadzwoniła na policję i sprawa trafiła do sądu. Wylądował w poprawczaku. To znaczy pewnie na nie długo,bo inaczej nie byłoby go tutaj. Jego rodzice pewnie zapłacili komu trzeba żeby go stamtąd wyciągnąć.
-Kurcze. Nieźle. Nawet nie podejrzewałem, że może chodzić o coś takiego.- odezwał się Cameron.
-Nawet bym się tego nie spodziewała. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niego smutno.
-Ale z niego dupek. - powiedział Niall, potrząsając głową.
-Przytulić cię.? - spytał Cameron.
Uśmiechnęłam się szerzej - Chciałbyś- odpowiedziałam chociaż bardzo chciałam żeby ktoś mnie w tej chwili przytulił.
-Kurcze no, a już myślałam, że mi się uda.- powiedział i uderzył pięścią o stół co nas chociaż troszkę wprawiło w lepszy humor.

sobota, 14 lipca 2012

5

Gdy już wszyscy wbiegli do sali, rozbrzmiała muzyka i zaczęła się dyskoteka. Rozglądałam się po sali patrząc jak ludzie się bawią. Sala było duża, wręcz ogromna. Po lewej stronie stał stół z napojami, a trochę dalej stół z przekąskami, a DJ usadowiony był na środku sali. Na suficie i na ścianach wisiało pełno dekoracji. Rozglądałam się tak gdy nagle ktoś na mnie wpadł.
-Ej uważaj jak chodzisz.!- krzyknęła dziewczyna o długich ciemnych włosach ze złośliwym wyrazem twarzy.
-Raczej ty uważaj. To ty wpadłaś na mnie, a nie ja na ciebie. Powinnaś mnie przeprosić.- powiedziałam.
- Za co.? -spytała głupkowato - Stało ci się coś.? - odeszła z przyjaciółkami zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć.
- Co za....- zaczęłam, ale przerwał mi Cameron
-Właśnie poznałaś Cassidy, szkolną gwiazdę. Lepiej na nią uważaj jest nieprzewidywalna.
-To chyba mnie jeszcze nie znasz. - odparłam i zaciągnęłam Taylor do tańca, a za nami ruszyli chłopaki. Rozpoczął się nasz mini konkurs. Przyznaje, że chłopaki tańczyli nieźle, ale i tak mi wygramy. Gdy już się zmęczyliśmy usiedliśmy na ławce.
-To kto wygrywa.?- spytałam
-Jest remis - oznajmił Cameron
-Jaki remis.?! My wygrywamy bezapelacyjnie.! - krzyknęła moja przyjaciółka.
-No chyba śnisz.! - krzyknął Niall - Potknęłaś się dwa razy.! To my wygrywamy.!
-Po pierwsze potknęłam się, bo pełno ludzi jest na sali, a po drugie .... no dobra nie wiem co powiedzieć.- skończyła po czym się roześmieliśmy.
-Ej jak tak bardzo chcecie nas pokonać to jest karaoke. Jeśli umiecie śpiewać to pokonacie nas, bo Niallowi słoń nadepnął na ucho.- powiedział i spojrzał  na nas pytająco
-Jak to słoń mi nadepnął na ucho.? - spytał zdziwiony Niall - Ja przecież śpiewam świetnie.! - powiedział przekonany o tym co mówi.
-Nie Niall na prawdę. - powiedział Cameron i spojrzał na niego po czym Niall stwierdził, że jednak nie umie śpiewać i na pewno wygramy i przekonał nas jeszcze, że Cameron również nie ma głosu w co uwierzyłyśmy, bo zanucił kawałek piosenki i strasznie fałszował.
-To co idziemy na to karaoke.? -spytała Tay i pociągnęła mnie za rękę na salę.
Stałyśmy w kolejce czekając na moją kolej, gdy w końcu nadeszła weszłam na scenę, wzięłam do ręki mikrofon i wylosowałam piosenkę, którą miałam zaśpiewać. Okazało się, że to Katy Perry Last friday night. Szło mi całkiem nieźle, widziałam, że ludzie pod sceną dobrze się bawią i są zachwyceni. Cameron, Niall i Taylor również. W połowie piosenki zauważyłam znajomą postać przy stole z napojami. Na początku nie widziałam kto to, ale gdy światło padło na sylwetkę znieruchomiałam z szoku, upuściłam mikrofon , a moje usta ułożyły się w idealne o. Rozpoznałam postać. To był Jack. Co on tu robił.? Ludzie chcieli żebym śpiewała dalej, byli oburzeni słyszałam krzyki typu śpiewaj dalej, ale nie docierały do mnie. Stałam nieruchomo i wpatrywałam się w ten cholerny stół z napojami. Taylor, gdy zrozumiała co się stało szybko weszła na scenę, ściągnęła mnie z niej z pomocą chłopaków. Oni nie wiedzieli co się dzieję słyszałam, że pytają, ale Taylor tylko ich spławiała.
-Taylor - powiedziałam cicho. Nie usłyszała mnie. - Taylor - powiedziałam głośniej. Tym razem zaaregowała. - Proszę powiedz mi, że nie ma go tam, że on tam nie stoi.
-Niestety jest tutaj. Przykro mi.- odpowiedziała ze smutkiem w głosie.
-Muszę do niego iść.- powiedziałam stanowczo i próbowałam się wyrwać Taylor z objęć.
-Nie, Sam to nie jest dobry pomysł. Jesteś zdenerwowana i w szoku porozmawiasz z nim jutro.
-Nie. Muszę dziś. Puść mnie.- powiedziałam, wyrwałam jej się i pobiegłam do Jacka, a Taylor za mną.
-Cześć Jack. - przywitałam się z nim.
-O cześć Samie. Co tam.? - spytał jak gdyby nigdy nic.
-Co tu robisz.?- spytałam ze złością w głosie.
- No jak to co stoję sobie, rozmawiam z ludźmi, a ty.?
-Nie bądź śmieszny. Dobrze wiesz, że nie o to pytałam. Co robisz w tej szkole.?!
-No dobra spokojnie. Przepisałem się tu.
-CO.?!- wydarłam się na cały głos.
-Nie słyszałaś. Będę się tu uczył.! - powtórzył, a ja dostałam jeszcze większego szoku niż wcześniej.
-Nie nie nie, proszę powiedz, że to żart. Powiedz, że żartujesz.
-Przykro mi mała, ale to nie jest żart. - odpowiedział po czym odszedł. Nie mogłam wyjść z szoku. Stałam tam nieruchomo powtarzając w kółko nie nie to nie może być prawda.


_______________________________________
Jakieś to takie chaotyczne co nie.?
Pisałam to na szybko i połowę pozmieniałam. :)


niedziela, 27 maja 2012

4

-Jak twój?-spytałam Taylor.
-Hmm. Całkiem w porządku, a twój.?
-W sumie też. Jakie przedmioty masz jutro.? -spytałam.
-Matmę, historię, angielski, francuski, chemię, a ty.?
-Tak samo, ale pierwszą mam historię, drugą mam chemię.
Szłyśmy spokojnie rozmawiając, gdy nagle przed nami wyrosły dwie postacie. Całkiem znane mi postacie. Cameron i Niall. Spojrzałyśmy na nich, oni na nas. Staliśmy tak w milczeniu aż postanowiłam go zakończyć.
-Idziecie na dyskotekę.? -spytałam.
-Jasne. Jesteśmy mistrzami parkietu.- powiedział dumnie Niall robiąc strasznie zabawną minę co wzbudziło w nas śmiech. - A wy idziecie.? -spytał
-No jasne.! Nie mogłabym przegapić okazji by pokonać was w tańcu. - powiedziałam.
-Uuuu czyżby wyzwanie.?! -zapytał Cameron.
- A żebyś wiedział.- odpowiedziałam.
-No to do zobaczenia na parkiecie.-odparł Niall.- Będziemy już szli. - Ukłonili się nam i odeszli idąc niczym królowie. Wybuchnęłyśmy śmiechem. Oni są nienormalni. Nigdy nie tracą poczucia humoru. Dlaczego w mojej poprzedniej szkole takich nie było.?
Zbliżała się 17:00. Taylor brała prysznic, ja byłam już po i siedziałam w szlafroku na łóżku rozmyślając czy na pewno zakładać tą sukienkę. Co prawda jak poszłam w niej na dyskotekę w poprzedniej szkole nikt nie mógł oderwać od niej oczu więc co mi zależy. Moje rozmyślania przerwała Taylor.
-Ej ubieraj się. Mało czasu zostało.!- krzyknęła rzucając we mnie ręcznikiem.
-Tak tak no już.- Wzięłam do ręki sukienkę i skierowałam się ku łazience. Założyłam ją, pokręciłam włosy i umalowałam się po czym wyszłam z łazienki pokazać się przyjaciółce.
-I jak.? -spytałam obracając się wokół własne osi niczym modelka.
-Cudo, ale załóż buty będzie cudniej.! - pokazała mi język. Podeszłam do łóżka, założyłam czarne szpilki, dżinsową kurtkę i krzyż. Jeszcze psiknęłam się perfumami od Chanel i byłam gotowa do wyjścia. Podczas gdy Taylor się przygotowywała ja stanęłam przed lustrem, który wisiał obok drzwi i zaczęłam się w nim przeglądać. Nie byłam taka brzydka, moja figura też. Zresztą w poprzedniej szkole każda dziewczyna chciała wyglądać tak jak ja. No tak kto by nie chciał moich długich, blond włosów, długich nóg i twarzy bez skazy. Każda chciała być Samanthą Wilde idealną i najpopularniejszą dziewczyną w szkole. Westchnęłam. Wcale nie byłam taka idealna. Zza drzwi usłyszałam wołająca mnie Tay. Podeszłam do drzwi od łazienki i je otworzyłam. Taylor stała w sukience i z lokówką w ręce.
-Co tam.?- spytałam- Wołałaś mnie.
-Pomóż mi dopiąć sukienkę, bo nie sięgam i gdybyś mogła pomóc mi z tymi włosami, bo zaraz zwariuje.! -krzyknęła
-Jasne, że ci pomogę wariatko.- powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Chyba jesteśmy już gotowe.- stwierdziłam, gdy skończyłam kręcić Taylor włosy.
Obejrzałyśmy się jeszcze raz w lustrze i wyszłyśmy. Spojrzałyśmy jeszcze na zegarek było 5 po 17. Pobiegłyśmy więc szybko do sali, a w szpilkach nie biegnie się zbyt wygodnie by nie spóźnić się jeszcze bardziej. Okazało się, że nasz pośpiech wcale nie był potrzebny, bo DJ się spóźniał i nie wpuszczano jeszcze na sale. Wybuchnęłyśmy śmiechem.
-Patrz, a one znowu się śmieją.- usłyszałam za plecami dobrze znany mi głos Camerona. Czy oni zawsze muszą się zjawiać znienacka.? Gdy ich zauważyłysmy przestałyśmy się smiać i tylko się uśmiechałyśmy.
-Ładnie wyglądacie-odezwała się Taylor.
-Wy też. - odparł Niall. Miał na sobie rurki fioletowe i do tego koszule. Cameron miał na sobie granatowe rurki i też koszule.
-A dziękujemy.- podziękowała Taylor.- I jak jesteście gotowi.? -spytała
-Na co.?- spytał zdziwiony Niall.
-No przecież czeka nas wyzwanie na taniec- przypomniałam mu.
-A no tak. Sory to wasz urok osobisty tak na mnie zadziałał, że zapomniałem.
-Hahaha Uważaj, bo się nabierzemy. - pokazałam mu język.
-O kurczę Cameron coś jest z nami nie tak. Zazwyczaj dziewczyny nam wierzą.- powiedział bardzo poważnie Niall.
-Pomyślałem o tym samym. Może na jakąś terapię powinniśmy iśc.? Dzieję się z nami coś niedobrego. - odpowiedział.
Zaczęli nas wpuszczać na salę.

______________________________________________
Nic się nie dzieję wiem, ale w następnym rozdziale pojawi się niejaki Jack i będzie trochę więcej akcji :)

piątek, 4 maja 2012

3

- Tutaj kończy się nasza wycieczka. -powiedział pan Smith i uśmiechnął się.- Udajcie się do swoich pokoi no i miłej nauki wam życzę.! -dodał i również się uśmiechnął.
Świetnie.! pomyśłałam i wzięłam za rękę moja przyjaciółkę i udałyśmy się po nasze walizki.
-Ał no nie ciąg mnie tak.! - prosiła Taylor.
-Przepraszam ale on mnie wkurzył.
-Świetnie cieszę się, ale nie wyładowywuj swojej złości na mojej ręce.
-Sorki. - przeprosiłam ją.
- Spoko. - odpowiedziała - Chodźmy poszukać naszych pokoi.- zaproponowała.
Ruszyłyśmy więc po nasze walizki i zabrałyśmy się za poszukiwania naszych 'mieszkań'. Chodziłyśmy od drzwi do drzwi ale nigdzie nie mogłyśmy znaleźć naszych nazwisk już zaczęłyśmy się bać, że o nas zapomnieli i chciałyśmy się poddać ale zobaczyłam drzwi na końcu korytarza i podeszłam do nich.Przeczytałam szybko nazwiska i zaczęłam piszczeć i skakać z radości. To były nasze nazwiska.! Taylor szybko do mnie podbiegła i gdy zorientowała się z czego się cieszę również zaczęła skakać z radości.
-Sam.! Jesteśmy razem w pokoju.! -krzyknęła i mnie przytuliła.
-Wiem.! Tak się cieszę.!- również krzyknęłam. Nie posiadałam się z radości.
W końcu postanowiłyśmy wejść do tego pokoju. Naszym oczom ukazał się ogromny pokój z białymi i fioletowymi ścianami. Po jego dwóch stronach stały dwa identyczne białe łóżka z pościelą, a po ich lewej stronie stoliki nocne, po prawej biurka również białe. Na podłodze znajdował się parkiet, na którym leżał puchaty fioletowy dywan. Nie wiem kto urządzał ten pokój ale to na pewno jakiś geniusz.! W głębi pokoju znajdowała się łazienka, a na przeciwko niej wielka szafa z rozsuwanymi drzwiami. Dzieliła się na dwie połowy jedna miała być moja, a druga Taylor. Pokój prezentował się cudownie. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Widziałam, że Taylor również była oczarowana naszym nowym 'mieszkaniem'. Spojrzałam na nią i powiedziałam:
-Cudo prawda.?
-Yhym.-usłyszałam w odpowiedzi po czym się uśmiechnęłam i podeszłam do łóżka, które znajdowało się po lewej stronie od drzwi i położyłam na nim moją walizkę. - Może być moje.? -spytałam przyjaciółkę.
-Pewnie bierz. Jak coś to zawsze się możemy zamienić. - odpowiedziała
Zaczęłyśmy się rozpakowywać. Wzięłam moją walizkę z łóżka i podeszłam do szafy Tay zrobiła to samo. Uzgodniłyśmy, że lewa strona szafy będzie moja, bo mam łóżko po lewej stronie. No cóż logiczne. Gdy już skończyłyśmy siadłyśmy obie na moim łóżku i zaczęłyśmy rozmawiać.
- Jejku ale się ciesze, że będziemy mieszkać razem przez okrąglutki rok.- powiedziała Taylor.
-Ja też!-krzyknęłam i przytuliłam ją mocno ona mnie również. Nasze uściski przerwał nam głos dyrektorki dobiegający z głośnika, który wisiał nad drzwiami.
-Drodzy uczniowie mam nadzieję, że pokoje wam się podobają. Chciałabym wam ogłosić, że dziś odbędzie się dyskoteka z okazji nowego roku szkolnego. Odbędzie się ona o godzinie 17:00, a trwać będzie do 21:00 na sali gimnastycznej. Serdecznie zapraszam - powiedziała radośnie i wyłączyła się.
Dyskoteka.? Czemu nie.? Należę do osób, które lubią się dobrze bawić. Tymbardziej, że będzie szansa zobaczenia Camerona i Nialla, mimo, że tamten mnie zdenerwował ale pomińmy to. Spojrzałam na Taylor i znacząco się uśmiechnęłam. Od razu domyśliła się co mi chodzi po głowie.
-Co ubierzesz.? - spytała podchodząc do szafy, by sobie znaleźć jakiś strój.
-Nie wiem ale na pewno coś wymyśle. - odpowiedziałam również podchodząc do szafy.- A ty co ubierzesz.?
-Myślałam o tej sukience - pokazała mi sukienkę, którą trzymała w ręku. Czarna z fioletowymi pasami.
-Ładna.-oceniłam ją.- Czemu nigdy jej nie widziałam.?
-Bo jest nowa.
-Jak to.? Myślałam, że rodzice zabronili ci już kupować nowych ciuchów. Oddali ci kartę.? -spytałam zdziwiona.
-Nie nie oddali.
-To jak ją kupiłaś.?
-Oj kochanie zachowujesz się jakbyś mnie znała od wczoraj.- zastanawiałam się o co może jej chodzić aż w w końcu załapałam.- Masz drugą kartę nie powiązaną z kontem twoich rodziców.! - krzyknęłam z uśmiechem.- Jak ja mogłam o niej zapomnieć.- uderzyłam się w czoło, a przyjaciółka roześmiała się, a ja razem z nią.
-Dobra teraz tobie trzeba coś wybrać. - powiedziała gdy się uspokoiłyśmy.- Jak będzie trzeba to coś ci pożyczę chociaż wiem, że masz parę niezłych rzeczy. -puściła mi oczko i zaczęła grzebać w moich rzeczach. po chwili moje łóżko wyglądało jak pobojowisko.
-Hmm. Tay wiesz, że ty to później sprzątasz.- powiedziałam i pokazałam jej język, a ta rzuciła we mnie jakimś ciuchem.
- Nie gadaj tyle i przymierz to. Będziesz świetnie w tym wyglądać.- powiedziała zadowolona z siebie. Rozłożyłam w rękach ciuch, który mi rzuciła. Była to mała czarna na ramiączkach. - I masz do tego to.! - założyła mi na szyje krzyż. Nie powiem ale ta stylizacja mi się podobała.
-A jakie buty.? - spytałam z lekką obawą w głosie. Taylor szybko wyjęła czarne szpilki. Moje obawy się potwierdziły.
-Serio Tay.? Przecież wiesz, że nie przepadam za szpilkami- zaczęłam jęczeć.
-Kochanie chyba mi nie powiesz, że pójdziesz w trampkach. Proszę cię. Do tej sukienki to wcale nie pasuje.!
-Ale pozwolisz mi je wziąć ze sobą do jakiejś torby czy coś żeby je mieć na wszelki wypadek.?
-No pewnie ale na dyskotekę wchodzisz w szpilkach.- uśmiechnęła się. - A tak wgl, to która jest godzina.?
-Yyy 13:00 odpowiedziałam.
-O kurde.! Musimy biec po plany lekcji, bo do 13:30 tylko można.! - krzykneła i wybiegła z pokoju, a ja za nią. Biegłyśmy jak szalone do sekretariatu.Gdy dobiegłyśmy byłyśmy trochę zdyszane ale mimo to weszłyśmy tam i przywitałyśmy się z panią Rae, która tam pracowała i odebrałyśmy nasze plany lekcji.

________________________________________________
Dupa dupa i tak tego nikt nie czyta.!


niedziela, 26 lutego 2012

2

- Panie Smith może pan już zabraż uczniów do skrzydła i pokazać im pokoje. - powiedziała dyrektorka. Tak też zrobił . Po drodze obserwowałam dokładnie wszystko co tam się znajdowało. Nie dość,że ta szkoła była wielka to jeszcze było w niej pełno wartośiowych rzeczy. Ciekawe czy jakiś uczeń próbował coś kiedyś ukraść, pomyślałam. Ale moje rozmyślania przerwał głos pana Smitha. :
-Tu są dormitoria na drzwiach napisane są nazwiska więc łatwo znajdziecie swój pokój. Zostawcie tutaj walizki. Pokaże wam skrzydło.
Zrobiliśmy to co kazał nam pan Smith i ruszyliśmy za nim. Szłyśmy z Taylor na końcu grupki, słuchając i komentując co chwile to co mówił nasz opiekun. Mijaliśmy jakieś rzeźby i obrazy,a później przechodzilismy obok sal lekcyjnych. Były oznaczone numerkiem i nazwą przedmiotu.
-Sam. Pamiętasz tych chłopaków.?
-Których.? Camerona i Nialla.?
-Tak właśnie tych.
-No owszem pamiętam.- uśmiechnęłam się do przyjaciółki.
-Widziałaś ich może na apelu.? Bo ja nie. -spytała
-A wiesz, że nie. Pewnie siedli sobie, tak że ich nie zauważyłyśmy.
-No pewnie tak. Ciekawe, w którym skrzydle są.
-A tak właściwie to czemu o nich pytasz.?
-No bo wydają się fajni. - uśmiechnęła się nieśmiało. Zaczęłam przypominać sobie wygląd Camerona.
-Sam.!-krzyknęła Taylor.
-Co.? - spytałam
-Ty mnie w ogóle słuchasz.? - zapytała z mała irytacją.
-No jasne. Tylko się trochę zamyśliłam.- próbowałam się bronić.
-Hmm ciekawe o czym lub o kim tak myślałaś.- powiedziała z uśmiechem z naciskiem na słowa ' o kim'
-No to o czym mówiłaś.? - spytałam by zmienić temat. Taylor potrząsnęła głową z rozczarowaniem co sprawiło, że jej długie ciemne blond do pasa włosy lekko zafalowały.
-Mówiłam o tym, że fajnie by było się z nimi zapoznać jakoś wiesz tak bliżej więc musimy się koniecznie dowiedzieć jakie mają skrzydło.!
-A jak masz zamiar to zrobić.? Chodzić po wszystkich pokojach i patrzeć czy ich tam nie ma.?-spytałam przyjaciółki
-Hmm powiem, że to kusząca propozycja ale nie myślałam raczej żeby jakoś ich złapać na lunchu i zapytać.
-Masz zamiar podejść do obcych chłopaków i tak prosto z mostu zapytać o skrzydło.?!
-Helloł.!-przyjaciółka stuknęła mnie w czoło - Przecież ich znamy.! Przedstawili się nam.!- uśmiechnęła się cwaniacko . Naszą rozmowę przerwał trzask zamykanych drzwi. Obie spojrzałyśmy w kierunek, z którego ten dźwięk pochodził czyli przed siebie. Na początku nie bardzo wiedziałyśmy co się dzieje w końcu stałyśmy na końcu ale po chwili zobaczyłyśmy, że dwoje chłopaków wychodzi z jakiegoś pokoju..
-Cameron, Niall.! chyba się troszkę spóźniliscie. - powiedział pan Smith
-Taaak no cóż jakoś tak wyszło.- powiedział wyższy chłopak czyli Cameron. Spojrzałam na moją przyjaciółkę i uśmiechnęłam się zadowolona, ze ich widzę, a ona się również uśmiechnęła.
-Oj chłopcy chłopcy. Idźcie na koniec grupy.- nakazał im pan Smith. Tak też zrobili. Gdy nas zobaczyli uśmiechnęli się do siebie.
-No cóż widzę, że mamy ciekawe towarzystwo. -odezwał się Niall do Camerona.
-No widzę właśnie- odpowiedział Cam.
-Myślisz, że zechcą z nami pogadać.?- zastanawiał się na głos Niall.
-Trudno to stwierdzić w końcu ich nie znamy. Może je spytajmy.?
-Nie no weź a jak pomyślą, że się im narzucamy.?
Szłyśmy z Taylor spokojnie słuchając chłopaków i uśmiechając się do siebie co chwilę. W końcu ruchem głowy dałyśmy sobie do zrozumienia, że powinnyśmy się odwrócić. Odliczyłyśmi w myślach do trzech i odwróciłyśmy się.
-Cześć chłopcy- przywitałam się z nimi uśmiechająć się najładniej jak potrafiłam. Chłopcy zaczęli się rozglądać na boki.
-Ej Niall to chyba było do nas- szepnął Cam. do Nialla.
-Ty no chyba tak.
- Cześć- przywitał się Cam. A my z Taylor wybuchnęłyśmy śmiechem.
-Jesteśmy aż tak śmieszni.? - zapytał ze śmiechem Niall. pokręciłysmy głowami dając do zrozumienia, że tak nie jest.
-Jak wam się tu podoba.?- spytał Cam.
-Nawet tu ładnie.- odpowiedziała Taylor.- A wam jak się podoba.?
-Znamy tą szkołę na pamięć więc nic nas w niej nie zachwyca.- odpowiedział Taylor Niall.
-Jak to.?- spytałam.
-Normalnie. Moja mama jest tu dyrektorką i jak zbliża się początek roku i musi być w szkole to pozwala mi ją pozwiedzać. Znam każdy kąt tej szkoły od kuchni po strych.- odpowiedział z uśmiechem Cam.
Zrobiłam z Taylor wielkie oczy.
- Ej to fajnie masz.- powiedziałam.
-No cóż nie zawsze, bo jak coś zrobię albo dostanę złą ocenę moja mama wie to od nauczycieli.
-Uuuu no to rzeczywiście kiepsko masz.- stwierdziła Taylor.
Szliśmy teraz razem w noga w nogę. Cameron co chwila na mnie spoglądał co mnie trochę peszyło ale coż poradzić.
-Jak długo zapuszczałaś włosy.?-spytał.
Wybałuszyłam oczy. Czemu on o to pyta.? Moje włosy były długie do pasa, gęste o kolorze jasny blond, proste i oczywiśćie nie malowane.!
-Jakoś tak od szóstej klasy- odpowiedziałam.
-Nie są doczepiane.?- spytał z lekkim zdziwieniem.
-Nie.! To moje własne naturalne włosy.! -krzyknęłam za złośćią- Czemu pomyślałeś inaczej.?
-Połowa dziewczyn z tej szkoły na doczepione włosy i tylko dlatego tak pomyślałem.!- również krzyknał.
-A czy widzisz żebym wyglądała jak dziewczyny z tej szkoły?!
-No jasne, ze nie.! Tylko mi to poprostu przyszło na myśl.!
-Oh jesteś niemożliwy.! - krzyknęłąm.
-Nie, to wy jesteście niemożliwi.! -krzyknął Niall
-Nawet się jeszcze dobrze nie znacie a już się kłócicie.! - krzyknełam lekko rozbawiona Tay.
-To nie moja wina, ze ten palant pomyśłał, że mam doczepione włosy.!-krzyknęłam.
-Ej ej tylko nie palant okej.!- krzyknął Cam.
Już miał coś powiedzieć ale Tay mu przerwała.
-Cameron pozwól, że ci coś wytłumaczę. ok.?
-No słucham. - powiedział i spojrzał na nią
- Sam nie lubi jak ktoś cokolwiek mówi o jej włosach, bo jest lekko przewrażliwiona na ich punkcie
-Lekko.?- spytał zirytowany.
-Tak więc proszę cię jeśli nie chcesz żeby cie zabiła to lepiej nigdy więcej nie czepiaj się jej włosów ok.?
-No dobra.
Słuchałam tej rozmowy i potrząsałam głową z niedowierzeniem. Taylor moja najlepsza przyjaciółka zamiast mnie bronić to ona co robi.?No co.? Tłumaczy jakiemuś gościowi, który mi się zresztą podoba, że mam obsesję na punkcie moich włosów.! Dzięki przyjaciółko.!

________________________________
nie podoba mi się no ale cóż.